ostatnia milosc
tak naprawde bylam zakochana tylko raz. jeden jedyny raz.
wszystko co bylo po tym - to juz nie bylo to samo
potem mi juz serce tak nie drgalo
zwyczajnie nie umialo
leczylam sie dwa lata
dwa lata leczenia to jak po jakiejs
chorobie nowotworowej
nieuleczalnej chorobie
tyle potrzebowalam czasu
zeby wyprzec go z mojego serca
tyle potrzebowal czasu moj organizm
zeby ta chorobe przetrawic
i ja zwalczyc
tyle, zebym stojac u boku kogos nowego
nie myslala, ze chcialabym zeby to byl on
ale nawet jak ktos juz byl
to nie byl dla mnie AZ TAK wazny
AZ TAK uzalezniajacy
AZ TAK zebym nie mogla zyc bez
zebym nie mogla sobie poradzic
albo nie wiem
Z N. byl mily czas
jak chodzilismy na lody
lapalismy pokemony
siedzielismy na resztkach muru jedzac beztrosko lody i patrzac na to pedzace miasto
ale to nie bylo to
nie TO
dzisiaj moglabym usiasc obok
podziekowac za pare milych wspomnien
ale powiedzialabym tez
ze to nie bylo TO
ze to nie z nim i nie na niego czekam
Z D. to bylo dosc skomplikowane
fajnie nam sie gadalo
i to w sumie by bylo tyle
na tym koniec
i troche szkoda ze wczesniej tego niedostrzeglam
ze poza fajna rozmowa na poczatku
nie ma miedzy nami nic
chyba balam sie wtedy samotnosci
i byl po prostu z mojego strachu
bywalo milo, naprawde milo
milo wspominam ogladanie Narcos na kamerce
chcialam napisac cos jeszcze
cos wymyslic
ale to chyba tyle w sumie
bo nawet jak pomysle o trolowaniu ludzi
ktore mogloby byc milym wspomnieniem
to przycmiewa to wszystko moj stan psychiczny
jaki wtedy przy nim czulam
to jak sie czulam w jego domu
wiec jednak nie
wiec jednak nie bede na sile wymyslac pozytywow
poza tym
nie bylo bezpiecznie
tylko ze spedzajac najgorsze w zyciu i najwazniejsze urodziny
wychodzac na spacer z osoba ktora powinna byc najwazniejsza
i ktorej samej obecnosc powinna cie zwyczajnie uszczesliwic
a tak nie jest
i wrecz ta obecnosc jest jak udreka
to znaczy tylko, ze to tez
nie TO
dlaczego zaczelam to pisac w ogole?
przegladalam zdjecia z M.
zatrzymalam sie na zdjeciu na tle drzwi
i tak sie na nie zapatrzylam
i tak patrzac sie na nie poczulam cos
czego nie czulam od pięciu lat
pomimo tych wszystkich
chlopcow, ktorzy sie w miedzy czasie
przewijali
ani N. ani D.
ani nawet K., z którym się tylko pocałowałam
ani P., który wyznał mi miłość na pocztówce
ani G., która przez chwile mi się podobała
nikt nie sprawił
że tak mi drgnęło serce
czuje sie bezpiecznie
ucze sie na nowo slowa
kocham
i chce gadac
i chce tlumaczyc
jak z nikim dotad
trzymac za reke
okazywac uczucia
i to bedzie moja
ostatnia milosc
nic po tym
albo smierc
wszystko co bylo po tym - to juz nie bylo to samo
potem mi juz serce tak nie drgalo
zwyczajnie nie umialo
leczylam sie dwa lata
dwa lata leczenia to jak po jakiejs
chorobie nowotworowej
nieuleczalnej chorobie
tyle potrzebowalam czasu
zeby wyprzec go z mojego serca
tyle potrzebowal czasu moj organizm
zeby ta chorobe przetrawic
i ja zwalczyc
tyle, zebym stojac u boku kogos nowego
nie myslala, ze chcialabym zeby to byl on
ale nawet jak ktos juz byl
to nie byl dla mnie AZ TAK wazny
AZ TAK uzalezniajacy
AZ TAK zebym nie mogla zyc bez
zebym nie mogla sobie poradzic
albo nie wiem
Z N. byl mily czas
jak chodzilismy na lody
lapalismy pokemony
siedzielismy na resztkach muru jedzac beztrosko lody i patrzac na to pedzace miasto
ale to nie bylo to
nie TO
dzisiaj moglabym usiasc obok
podziekowac za pare milych wspomnien
ale powiedzialabym tez
ze to nie bylo TO
ze to nie z nim i nie na niego czekam
Z D. to bylo dosc skomplikowane
fajnie nam sie gadalo
i to w sumie by bylo tyle
na tym koniec
i troche szkoda ze wczesniej tego niedostrzeglam
ze poza fajna rozmowa na poczatku
nie ma miedzy nami nic
chyba balam sie wtedy samotnosci
i byl po prostu z mojego strachu
bywalo milo, naprawde milo
milo wspominam ogladanie Narcos na kamerce
chcialam napisac cos jeszcze
cos wymyslic
ale to chyba tyle w sumie
bo nawet jak pomysle o trolowaniu ludzi
ktore mogloby byc milym wspomnieniem
to przycmiewa to wszystko moj stan psychiczny
jaki wtedy przy nim czulam
to jak sie czulam w jego domu
wiec jednak nie
wiec jednak nie bede na sile wymyslac pozytywow
poza tym
nie bylo bezpiecznie
tylko ze spedzajac najgorsze w zyciu i najwazniejsze urodziny
wychodzac na spacer z osoba ktora powinna byc najwazniejsza
i ktorej samej obecnosc powinna cie zwyczajnie uszczesliwic
a tak nie jest
i wrecz ta obecnosc jest jak udreka
to znaczy tylko, ze to tez
nie TO
dlaczego zaczelam to pisac w ogole?
przegladalam zdjecia z M.
zatrzymalam sie na zdjeciu na tle drzwi
i tak sie na nie zapatrzylam
i tak patrzac sie na nie poczulam cos
czego nie czulam od pięciu lat
pomimo tych wszystkich
chlopcow, ktorzy sie w miedzy czasie
przewijali
ani N. ani D.
ani nawet K., z którym się tylko pocałowałam
ani P., który wyznał mi miłość na pocztówce
ani G., która przez chwile mi się podobała
nikt nie sprawił
że tak mi drgnęło serce
czuje sie bezpiecznie
ucze sie na nowo slowa
kocham
i chce gadac
i chce tlumaczyc
jak z nikim dotad
trzymac za reke
okazywac uczucia
i to bedzie moja
ostatnia milosc
nic po tym
albo smierc
Komentarze
Prześlij komentarz